Freelancerzy w Niemczech nie mają łatwo. Bank nie chce im dać kredytu, bo uważa, że ich zarobki są niepewne, właściciel mieszkania nie chce go wynająć osobie samozatrudnionej, mają też problem z przedszkolem, bo ciężko im udowodnić godziny pracy. mówi Magdalena Ziomek
Jak podkreśla, kiedy pracowała jako freelancerka, brakowało jej akceptacji , że nie każda droga zawodowa jest klasyczna. Brakowało jej też wsparcia instytucjonalnego dla statusu osób zamozatrudnionych.
Magdalena Ziomek wzięła sprawy w swoje ręce. Od 2016 r. prowadzi spółdzielnię SMART, która zatrudnia ponad 300 osób i ma ponad 1000 członków. Od artystów, tłumaczy, ludzi z branży IT czy osób zajmujących się usługami
Nadaliśmy freelancerom skórę osób zatrudnionych. Oddają nam część swoich zleceń lub wszystkie. My wystawiamy rachunki klientom, zaś freelancer ma budżet, z którego generujemy zatrudnienie. Spółdzielnia to najciekawsza z możliwych form do prowadzenia, zapewnia dostęp do demokracji, współstanowienia i współdziałania tłumaczy.
Jak dodaje dyplomowana historyczka sztuki, która przyjechała do Niemiec bez znajomości języka, w osiągnięciu sukcesu pomogło jej to, że bardzo lubi ludzi i lubi z nimi pracować
Możliwość pracy w strukturach, które sama stworzyłam i które dają także innym ludziom poczucie wolności połączonej z poczuciem bezpieczeństwa jest najpiękniejszą nagrodą, jaką mam podsumowuje rozmówczyni COSMO po polsku, z którą o pracy w Niemczech rozmawia Monika Sędzierska.